Łączy nas miłość, pomimo dziurawego dachu.Nazywam się Eugeniusz Borkowski. Wraz z moją mamą Pauliną mieszkamy we wsi Przedzeń, w gminie Ceków-Kolonia. Mam 50 lat, a moja mama 89. Dom, w którym mieszkamy jest w bardzo tragicznym stanie (jak widać na załączonych zdjęciach). Boimy się, że pewnego dnia dach runie nam na „głowy”.

Nie posiadamy wygód, ponieważ dom nie jest wyposażony np. w centralne ogrzewanie, czy WC. Do naszej posesji nie jest doprowadzona nawet woda. W takich warunkach mieszkamy już 30 lat.
Jesteśmy chorzy, pomimo to jakoś sobie radzimy. Ja Eugeniusz mam II grupę inwalidzką. Utrzymujemy się z mojej renty chorobowej i emerytury mamy. Środki finansowe, którymi dysponujemy wystarczają nam ledwie na utrzymanie, opłaty i leczenie.

Nie stać nas na remont, nie mówiąc już o wybudowaniu małego, taniego domku – tak abyśmy mogli godnie żyć.Zwracaliśmy się o pomoc do różnych instytucji, jednak wszyscy tłumaczą się brakiem pieniędzy. Nie mamy rodziny, jesteśmy zdani sami na siebie. Trzyma nas tylko miłość jaka łączy matkę z synem.Prosimy o pomoc ludzi dobrej woli, którym nie jest obojętna ludzka krzywda.

Mam na imię Marlena, na codzień jestem kobietom, która jest uśmiechnięta, żyjąca pełnią życia.

Jednak sielankę mojego życia przerwał mi nieproszony gość w moim ciele. Nowotwór. Całe moje

plany legły w gruzach, ale pomimo tego nie straciłam nadziei na lepsze jutro a tym bardziej, że

wygram z nowotworem.

 

Iwona zmaga się z nowotworem, pomóż jej w leczeniu oraz rehabilitacji

Pomimo, że Pan Marek jest uśmiechniętym człowiekiem, na codzień walczy z nowotworem. Cała jego skóra wymaga pielęgnacji ze względu na nowotwór. Podaruj 1% swojego podatku na jego leczenie

 

Młody Karol, choruje na  SMA typu 1 (RDZENIOWY ZANIK MIĘŚNI) choroba zabiera Karolowi wszystkie mięśnie, te odpowiedzialne za poruszanie jak i te dzięki którym jemy i oddychamy. Jeśli możesz podaruj Karolowi 1% na jego leczenie.

„Co by było gdyby” niestety zaczęło być dla nas rzeczywistością. Ataksja rdzeniowo-móżdżkowa. „Okrutna choroba”, „zły sen”, „nieproszony gość” i wymieniać można jeszcze tysiąc określeń na ten zły czas, który przytrafił się naszej rodzinie. Siedem lat temu nasza Mama częściej zaczęła się potykać, drżenie rąk uniemożliwiało doniesienie kubka do stołu, codzienne spacery sprawiały większą trudność niż zazwyczaj. Ataksja rdzeniowo-móżdzkowa jest chorobą podstępnie odbierającą człowiekowi kawałek po kawałku jego samodzielność; chorobą która każdego dnia wydziera pierwiastek z umiejętności chodzenia, mówienia, pisania, a z czasem i z połykania czy oddychania. Nasza Mama niezwykle aktywna, ciesząca się życiem, nieustannie pomagająca innym, sama stała się osobą wymagającą pomocy i opieki.

Niestety walka z chorobą jest szalenie trudna. Poza niewyczerpanymi pokładami siły, wiary i nadziei – których nam nie brakuje – potrzebujemy także środków pieniężnych na niezwykle kosztowną terapię komórkami macierzystymi, która pozwoli spowolnić progresję choroby. Codzienna rehabilitacja, liczne konsultacje lekarskie, leki, zakup sprzętu medycznego pochłaniają ogrom pieniędzy, uniemożliwiając uzbieranie pełnej kwoty na leczenie komórkami macierzystymi.