Marek od 5 lat choruję przewlekle na wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Jest to choroba układu autoimmunologicznego, steroidoodporna z objawami ostrego zapalenia stawów. Choroba ujawniła się nagle w wyniku ogromnego stresu związanego z sytuacją finansową i zawodową. Początkowe leczenie nie przynosiło żadnych pozytywnych skutków. Stan Marka się pogarszał. Słabł, tracił na wadze, męczyły go krwotoki oraz bóle stawów. Proktolog prowadzący polecił, by spróbować leczenia biologicznego, zanim usunie jelito i założy stomię. Marek szybko trafił na oddział gastroenterologiczny, gdzie rozpoczęto leczenie biologiczne w ramach programu NFZ. Już w pierwszej dobie od podania leku przestały boleć stawy i inne objawy zaczęły się cofać. Dzięki temu leczeniu Marek może normalnie żyć, pracować i być mężem oraz ojcem trzech synów. Niestety metodologia programu NFZ zakłada 4 miesięczną przerwę w podawaniu leku. Podczas poprzedniej przerwy w leczeniu stan zdrowia pogorszył się natychmiastowo, nastąpił rzut choroby z wszelkimi jej objawami. Ta przymusowa przerwa w podawaniu leku może wg lekarza prowadzącego skutkować dodatkowo wytworzeniem się nietolerancji na lek co spowoduje odrzucenie go przez organizm. W efekcie czego będę musiał być dalej leczony innym, dużo droższym lekiem. Niestety 1 fiolka leku to koszt około 400 zł, a Marek musi przyjąć 12 fiolek w ciągu 4 miesięcy. Poza tym lekiem, zażywa dwa inne obowiązkowe leki więc kwota za sam lek biologiczny przekracza możliwości finansowe rodziny.

Uwaga! Koniec strony ;)