– Nie można krzywdzić człowieka, zanim się go nie pozna. Nie wiemy przecież, kim wcześniej był i kim będzie w przyszłości. My chcemy zagubionym w życiu ludziom przywrócić godność i umożliwić im powrót do normalnego życia – w jaki sposób można pomagać potrzebującym rozmawiamy z Tomaszem Jeżykiem, kierownikiem kaliskiego oddziału Fundacji Bread of Life.
Czym zajmuje się Fundacja Bread of Life?
– Zajmujemy się kilkoma obszarami działalności. Pierwszy obszar dotyczy pomocy osobom wykluczonym społecznie, czyli narkomanom, alkoholikom oraz bezdomnym. Drugi obszar to szeroko pojęta działalność charytatywna i dobroczynna. Trzecim obszarem jest tak zwane szeroko rozumiane poradnictwo.
Od kiedy działa fundacja w Kaliszu?
– Od 2005 roku, choć jej idea powstała wcześniej. W Polsce działamy od 10 lat. Wszystko zaczęło się od tego, gdy amerykański pastor Richard Nungesser przybył do Polski, by poznać nasz język. Na dworcu w Poznaniu zetknął się z bezdomnymi i postanowił im pomóc. Zaczął przychodzić na dworzec z termosem, kanapkami i rozmawiał z bezdomnymi, by zdobyć ich zaufanie. Ja w tym czasie przebywałem na studiach w Poznaniu i z czasem do niego dołączyłem. Za własne pieniądze karmiliśmy dwa razy w tygodniu około 100 osób. Potem stwierdziliśmy, że fajnie byłoby pomagać tym ludziom w jeszcze szerszej skali. Wyjechaliśmy do USA i tam zebraliśmy pieniądze na zakup domu. Wyremontowaliśmy go i obecnie schronienie znajduje w nim 40 osób, które otrzymały szansę na nowe życie. Później już jako fundacja postaraliśmy się o środki z Unii Europejskiej, które przeznaczyliśmy na pomoc najbardziej potrzebującym. Uczyliśmy ich podstawowych rzeczy, organizowaliśmy kursy i obserwowaliśmy pozytywne zmiany w ich życiu. Ogromnie nas cieszy jak ludzie będący na przysłowiowym dnie potrafią wrócić do życia społecznego.
Obecnie pomagasz bezdomnym w Kaliszu. Ilu ich jest w naszym mieście?
– Dziś jest to 50 osób, które mają kontakt z naszą fundacją. Ja wspólnie z kilkoma innymi osobami pracuję na ulicy. Podchodzimy do osób bezdomnych i rozmawiamy z nimi. Przy pierwszym kontakcie nie są oni mili. Potem jednak opowiadają nam historie swego życia, przy której zwykle płaczą. Oferujemy im szeroką pomoc. Kąpiemy ich w szalecie miejskim, gdyż w pomieszczeniach naszej fundacji nie mamy prysznica, dajemy ubrania i żywność. Inna pomoc dotyczy spraw typowo socjalnych. Pomagamy bezdomnym w wyrobieniu nowych dokumentów, gdyż wcześniej pogubili oni swoje papiery. Zapewniamy szerokie wsparcie psychologiczne.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że ci ludzie prowadzili wcześniej tak zwane normalne życie.
– Tak, spotykamy się z naprawdę różnymi, czasem wstrząsającymi historiami życia. Jeden z naszych podopiecznych miał pracę i dobrze mu się powodziło. Po rozwodzie, na skutek różnych komplikacji rodzinnych i stresu, trafił na ulicę. Druga z osób pracowała w jednej z kaliskich firm. Uzależniła się jednak od alkoholu oraz dopalaczy i została bezdomnym. Na szczęście, obie dzięki naszej pomocy, podjęły decyzję o leczeniu i powoli wychodzą na prostą. Nie można krzywdzić człowieka, zanim się go nie pozna. Nie wiemy przecież kim był w przeszłości i kim będzie w przyszłości. My chcemy potrzebującym przywrócić godność i dać nadzieję na powrót do normalnego życia. Naszym mottem jest ,,człowieczeństwo bez barier” i bez żadnych uprzedzeń podchodzimy do każdego człowieka.
Fundacja Bread of Life pomaga znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej kaliszanom. Na czym polega ta pomoc?
– Jest to głównie pomoc rzeczowa. W pomieszczeniach naszej fundacji przy ul. Śródmiejskiej 24a wydajemy odzież, którą przekazują nam ludzie dobrego serca. Można się po nią zgłaszać we wtorki, środy i czwartki w godz. od 12.00 do 15.30. Zbiórki odzieży organizujemy też w szkołach. Jeżeli jest potrzeba kupienia żywności to kupujemy ją za własne pieniądze. Co roku otrzymujemy również granty na kwotę kilku tysięcy złotych od Urzędu Miejskiego. Dwa lata temu, gdy otrzymaliśmy 5 tys. zł. przez naszą siedzibę przewinęło się i otrzymało pomoc prawie 3,5 tys. osób. Co roku organizujemy na kaliskim rynku charytatywną wigilię i Wielkanoc oraz przygotowujemy paczki świąteczne. Podczas ostatniej wigilii zebraliśmy ponad 6 tys. zł., które w całości przekazaliśmy rodzicom chorych dzieci. Są one także podopiecznymi naszej fundacji.
                                                              Rozmawiał Piotr Jaworowski
Źródło http://wkaliszu.pl/8024478/BREAD_OF_LIFE_Czlowieczenstwo_bez_barier.html

W sierpniu 2005 moje dotychczasowe życie całkiem się zmieniło. Okazało się, że mam miażdżycęarlety mamażył głębokich i na skutek zakrzepicy amputowano mi prawą nogę w okolicy kolana. Przez pół roku spędzonym w szpitalu przeszłam wiele operacji i zabiegów usuwania martwicy i dalszych amputacji, aż do miednicy, ze względu na to , że kikut nie chciał się goić. Przez następne pięć lat toczyła się walka o drugą nogę. Przeszłam wiele operacji wszczepiania sztucznych żył, lecz to nie pomogło. Najpierw amputowano mi palce, potem nogę do kolana, jednak problemy z gojeniem doprowadziły do dalszej amputacji aż do miednicy.W tym czasie wykryto u mnie cukrzycę typu II.W 2011 r w maju przeszłam zawał serca, a zaraz po tym okazało się, że mam chore nerki.Obecnie jestem dializowana. Trzy razy w tygodniu jeżdżę na dializy, na które jestem skazana do końca życia, gdyż ze względu na stan żył nie można przeszczepić nerki.Ze względu na dializy mam wszczepioną w rękę przetokę, która ogranicza mi możliwość poruszania się na wózku o napędzie ręcznym.Moja choroba spowodowała, że jestem zależna od osób trzecich.

Zwracam się do Państwa o pomoc, w przekazaniu 1% na zakup wózka. Mieszkam na III piętrze bez windy.

Pieniądze z 1% pomogą mi w rehabilitacji, zakupu leków oraz dalszej terapii.

Rozlicz PIT z Nami, pobierz program, w celu szczegółowym wpisz dla Darii Janczak

Wypełnij PIT

W Kaliszu rusza projekt “Pomoc na czasie”. W jego ramach młodzi ludzie będą pomagać starszym, niepełnosprawnym, potrzebującym. Pomoc będzie charytatywna, a jej celem jest przyniesienie satysfakcji obu stronom projektu.
P1710840_article

Od lewej: Marta Kranc, opiekun w projekcie, Weronika Liberska, wolontariusz, Agnieszka Kubicka, koordynator projektu i Aleksandra Tomczak z fundacji Bread of life
Pomysł projektu zrodził się już kilka lat temu, ale dopiero teraz wkracza w fazę realizacji. W przyszłym tygodniu koordynator akcji wraz z przedstawicielem fundacji Bread of life, która jest patronem projektu, odwiedzać będą kaliskie szkoły średnie.

– Mamy już pierwsze osoby, które zgłosiły potrzebę pomocy. Wiemy, że ktoś chciałby, aby posprzątać mu mieszkanie, ktoś, by wyjść z nim na spacer, a jeszcze inna samotna osoba, by odwiedzić ją w szpitalu. – mówi Agnieszka Kubicka, koordynator projektu. – Każdy kto zaoferuje swoją pomoc będzie mógł określić, w jakiego typu akcjach chce brać udział. To może być pomoc jednorazowa, ale jeśli ktoś stwierdzi, że podoba mu się taka forma zaangażowania, współpraca może być długofalowa.

Projekt ma zapewnić młodym ludziom alternatywę na spędzanie wolnego czasu, zwrócić uwagę na drugiego człowieka i pokazać, że poprzez pomaganie robimy coś niesamowitego nie tylko dla niego, ale także dla siebie.

– Uważam, że taki projekt jak najbardziej potrzebny jest młodzieży, która w dzisiejszych czasach ma tak naprawdę wszystko, a przez to nie posiada odpowiedniego systemu wartości. – powiedziała jedna z wolontariuszek, Weronika Liberska.

Również A. Kubicka, podkreślała, że dziś, gdy świat jest bardzo mocno nastawiony na konsumpcję, warto na moment się zatrzymać i odkryć, jak wielką frajdą jest bezinteresowne dawanie swojego czasu i pomocy innym.

– Mamy już bazę wolontariuszy, którzy zbierali z nami żywność i towarzyszyli nam podczas przedświątecznych akcji w Kaliszu, ale mamy nadzieję, że ta baza wkrótce się powiększy. – mówiła Aleksandra Tomczak z fundacji Bread of life.

Każdy kto zgłosi chęć pomocy na akcje będzie wychodził z opiekunem, którym jest wykwalifikowana osoba, z doświadczeniem, zawsze służąca pomocą. Nikt zatem nie pozostanie zostawiony sam sobie.

Każdy, kto potrzebuje pomocy lub chciałby pomoc ofiarować może zgłaszać się do fundacji Bread of life. Siedziba fundacji znajduje się przy ulicy Śródmiejskiej 24a (tel.536 232 825)

Biuro średniej wielkości. Do pokoju wchodzi młoda kobieta z dwójką dzieci. Okazuje się, że nowo przybyła to Agnieszka. Przyszła na kolejne spotkanie terapeutyczne. Alkoholu nie pije już przeszło rok. Wcześniej mieszkała z mężczyzną, który zajmował się „dealowaniem”, sama nie stroniła od mocniejszych trunków. Chciała jednak zmienić swoje życie. Zabrała dzieci z domu i zamieszkała w małym mieszkaniu ze swoją przyjaciółką. “O Adze dowiedziałem się z gazety – opowiada Tomasz Jeżyk z Fundacji „Bread of Life” – Wiedziałem, że muszę jej pomóc. Znalazłem do niej kontakt. Kiedy się spotkaliśmy, dowiedziałem się, że Aga nie ma jedzenia. Zabraliśmy ją na zakupy. Agnieszka powiedziała, że bardzo potrzebuje mieszkania. Postanowiliśmy pomóc w jego znalezieniu. Nie było łatwo, ale przy pomocy Władz Miasta, udało się. Lokal wymagał remontu. Był w nieciekawym stanie. Remont kosztowałby około 50 tys. zł. Kwota wydawała się ogromna i zadanie prawie niewykonalne, ale pewien przedsiębiorca zdecydował się nam pomóc i sfinansował odnowienie mieszkania. Aga otrzymała od kogoś meble do kuchni. W jej życiu „na nowo zaświeciło słońce”.” Witamy w Fundacji Bread of Life! Tej historii opowiadanej przez kierownika Oddziału Fundacji „Bread of life” w Kaliszu – Tomasza Jeżyka słucha się jak opowieści z książki. Dla pracowników Fundacji takie opowieści to wcale nie rzadkość. Tutaj na co dzień dzieją się mniejsze i większe cuda, pełni zaangażowania ludzie wychodzą do tych, o których świat wolałby zapomnieć, tutaj walka o mieszkanie dla bezdomnego, o wolność alkoholika czy narkomana od nałogu, wskazywanie młodym ludziom drogi wolnej od uzależnień, dzielenie się ubraniami z potrzebującymi i mnóstwo innych inicjatyw – to codzienność. W swoich działaniach Fundacja współpracuje z różnymi organizacjami, władzami województwa, miasta, uczestniczy także w niektórych projektach jak ten sprzed kilku miesięcy zatytułowany Żyjąc sportowo wyjdzie to Tobie na zdrowo. Dzięki dofinansowaniu, które wyniosło 12 tysięcy złotych, przekazanemu przez Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego, możliwe było zorganizowanie sportowych atrakcji dla dzieci i młodzieży. Codzienność Wielu z nas widząc alkoholika leżącego na ulicy, przechodzi obojętnie, ktoś może skomentować „zjawisko” z pogardą. To właśnie w tym miejscu, wśród bezdomnych ludzi, czy tych borykających się z problemem alkoholowym, narkotykowym itp. kilka lat temu zaczynał Tomasz Jeżyk z Fundacji Bread of Life. Tam gdzie wielu z nas nie chciałoby pójść, w sposób, w jaki wielu z nas nie chciałoby się poświęcić, członkowie tej Fundacji robią to z pasją, wkładając w to całe serce. Skąd pojawił się pomysł na założenie takiej fundacji? Sama fundacja powstała w Poznaniu – opowiada Tomasz Jeżyk – Właśnie tam przyjechał Amerykanin Richard Nungesser. Zwrócił uwagę na to, że w mieście żyje dużo bezdomnych osób i że bezdomność w Polsce wiąże się często z uzależnieniem. Zaczął wychodzić do tych ludzi mając ze sobą termos z herbatą i kilka kanapek, którymi mógł ich poczęstować. Rozmawiał z nimi. Po pewnym czasie na regularne spotkania z Richardem przychodziło od 50 do 100 osób. Dowiedziałem się o tym, ponieważ studiowałem wtedy w Poznaniu. Pomaganie ludziom było moim pragnieniem, dlatego postanowiłem się przyłączyć. W 2004 roku wpadliśmy na pomysł, żeby zrobić coś więcej niż tylko pomagać doraźnie, dać tym ludziom chleb czy kubek gorącej herbaty. Założyciel fundacji zaproponował, że spróbuje zebrać pieniądze w Stanach Zjednoczonych na budynek dla fundacji, która miała powstać w Poznaniu. Jej celem miało być właśnie pomaganie bezdomnym ludziom. Udało się. Kupiliśmy budynek pod Poznaniem. Dziś przebywają tam pacjenci na terapii. Naszym celem jest zmotywowanie ludzi do ponownego wejścia w życie społeczne, odcięcie ich od środowiska, w którym się znajdowali, „włożenie” ich na rok do hostelu, nauczenie na nowo takich czynności jak ścielenie łóżek czy współpraca z ludźmi. Dalej chcemy dać im zawód i „wypuścić” ich ponownie na rynek pracy. Jeżeli chodzi o Oddział Kalisz to także dysponujemy własnym hostelem. Czy kaliski oddział powstał z Twojej inicjatywy? Tak. Po studiach wróciłem do Kalisza. Chciałem pomagać osobom wykluczonym społecznie. Z bezdomnymi spotykałem się na dworcu. Karmiłem ich wspólnie z grupką wolontariuszy. Na początku opiekowaliśmy się 15 osobami. Część z nich do dziś pozostaje w stanie trzeźwości. Pracując na dworcu obserwowałem jak szybko można zamienić status bogatego na biednego, znaleźć się w miejscu, które staje się ostatnim przystankiem człowieka. Pewnego dnia poznałem tam Andrzeja, ojca dwójki dzieci, który stracił pracę. Spał na dworcu. Zaprzyjaźniliśmy się. Gdy mówił o swojej rodzinie, w jego oczach pojawiały się łzy bezradności i braku nadziei. Udało mi się namówić go na odwyk. Dziś Andrzej jest kochającym mężem i ojcem. Po tym zdarzeniu stwierdziłem, że potrzebne jest miejsce, gdzie będzie można spotykać się z osobami uzależnionymi. Napisaliśmy list do Prezydenta Miasta Kalisza z prośbą o lokal użytkowy. Prezydent przekazał nam potrzebne pomieszczenie. Dzięki pieniądzom darczyńców wyremontowaliśmy je. To był dla nas wielki sukces. W końcu pojawiło się pragnienie, by stworzyć ośrodek, w którym potrzebujący ludzie mogliby być poddawani terapii, resocjalizacji a także zmieniać swoje nawyki. Tak jak wspomniałem, w 2004 roku w USA wspólnie z Richardem zbieraliśmy pieniądze na ośrodek dla tych osób. Na ten cel zakupiliśmy budynek w Murowanej Goślinie, ok. 30 kilometrów od Poznania. Wspólnie z Unią Europejską realizujemy program pn. “Człowiek najlepsza inwestycja”. W ośrodku tym „osoby po przejściach” mogą znaleźć początek nowego życia, zakotwiczyć się i odzyskać utraconą tożsamość. W Poznaniu Fundacja realizuje program zatytułowany „Świetny Start”, w ramach którego typuje się ludzi, którzy kolejno kierowani są do ośrodka. Oprócz zajęć terapeutycznych, prowadzone są zajęcia socjoterapeutyczne dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych pt. „Kraina nadziei”. Skąd w Tobie taka potrzeba pomagania innym? Z jednej strony to styl życia, który lubię. Inspirują mnie takie myśli jak ta, Marka Kotańskiego: „Daj siebie innym”. Nigdy nie miałem problemu z alkoholem, narkotykami. Myślę, że to jest istota człowieczeństwa, by na różne sposoby pomagać innym ludziom. Żyjemy w kraju, który uważa się za chrześcijański. Sądzę, że to jest naturalne, by choć małą cząstkę siebie dać innym. Nie chodzi o przebywanie z kimś 24 godziny na dobę, o oddanie mu miliona złotych. Pieniądze często nie są problemem. Kiedyś przyjechał pewien mężczyzna ze Stanów Zjednoczonych. Spytał mnie, jakie jest moje pragnienie. Powiedziałem, że chciałbym mieć ośrodek dla młodzieży, może hostel. On zapisał to na kartce. Wrócił do Stanów i bardzo szybko dostałem odpowiedź: „Szukajcie domu. Są pieniądze.” I stało się. My pokazujemy, że można zacząć robić coś, nie mając pieniędzy. Jaką pracą zajmujecie się w Oddziale Fundacji w Kaliszu? Moim zadaniem jest prowadzenie terapii dla osób uzależnionych od narkotyków. Mój kolega, Andrzej jest odpowiedzialny za uzależnionych od alkoholu. Ukończyliśmy specjalistyczne kursy certyfikowane przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii. Miałem staż w Monarze. Współpracujemy z wieloma osobami, wolontariuszami, psychologiem i in. Ostatnio poszerzyliśmy działalność. W oddziale można spotkać się z panią Elżbietą Dudziak, która jest odpowiedzialna za poradnictwo dla małżeństw, osób w żałobie, w kryzysie. W następnym roku chcielibyśmy poszerzyć swoją działalność jeszcze bardziej. Zawsze w poniedziałki chodzimy na dworzec, staramy się dotrzeć do osób bezdomnych. To jest akcja tzw. streetworking. Kaliski oddział Fundacji Bread of Life wydaje także odzież dla potrzebujących osób. W pracę zaangażowani są wolontariusze. Konkursy i Projekty Fundacja nie ogranicza się tylko do wychodzenia do potrzebujących na ulicę czy prowadzenia hosteli. Pracujemy także nad różnymi akcjami profilaktycznymi. Organizujemy konkursy jak ten pt. „Nie narkomanii”, pikniki profilaktyczne, warsztaty komunikacji i in. Tworzymy także alternatywę dla młodych ludzi. Jest nią chociażby Kaliski Klub Kyokushin-kan Karate David Club, prowadzony przeze mnie. Klub powstał w 2005 roku. Zrzesza około 200 osób, głównie dzieci i młodzież a także dorosłych. Główną myślą Klubu była i jest ochrona młodego pokolenia przed zagrożeniami w postaci alkoholizmu i narkomanii tak wszechobecnych w dzisiejszym świecie. Młodzież nie tylko otrzymuje propozycję na spędzanie wolnego czasu, uczy się także, jak poradzić sobie z negatywnymi emocjami, a także jak w konstruktywny sposób rozwiązywać konflikty. Na każdej lekcji odbywa się pogawędka oraz zabawa psycho – edukacyjna, w której młodzież bardzo chętnie uczestniczy. Klub propaguje zdrowy styl życia, wolny od używek. O czym warto wspomnieć, członkowie Klubu odnoszą niemałe sukcesy na arenie ogólnopolskiej. Klub i świetlica socjoterapeutyczna dla dzieci – “Kraina Nadziei” Od października 2006 roku Fundacja prowadzi Klub dla dzieci – “Krainę Nadziei” a od 2009 świetlicę socjoterapeutyczną. Dzieci uczestniczące w programie pochodzą z ubogich, dysfunkcyjnych rodzin. Od października 2006 odbywają się regularne spotkania z nimi oraz ich rodzicami. Punkt konsultacyjny dla rodzin wielodzietnych, dysfunkcyjnych oraz w trudnej sytuacji materialnej Do punktu konsultacyjnego trafiają osoby oraz rodziny kierowane przez MOPR i parafie oraz informowane w ramach akcji Street walkingu. Na pierwszym spotkaniu ustala się dalszy tok postępowania. Może to być wizyta u psychologa, udzielenie pomocy żywnościowej i odzieżowej oraz zaopatrzenie w środki czystościowe. Osoby i rodziny korzystające regularnie z pomocy otrzymują zaproszenie do uczestnictwa w programie “Kraina Nadziei”. Ośrodek wychodzenia z bezdomności w Długiej Goślinie W 2006 roku w maju rozpoczął działalność ośrodek dla osób wychodzących z bezdomności, położony 30 kilometrów od Poznania w Długiej Goślinie. Jest to ośrodek o charakterze zamkniętym. Prowadzona jest tam dwuletnia terapia. Uczestnicy uczą się nowego podejścia do życia, dyscypliny i wypełniania codziennych obowiązków. W ramach programu prowadzone są lekcje angielskiego, nauka obsługi komputera, wykonywanie prac budowlanych oraz mechanika samochodowa. Fundacja zapewnia nocleg, posiłki, opiekę terapeutyczną, medyczną i socjalną przez cały okres programu. Organizacja czasu wolnego dla dzieci w Kaliszu W 2009 roku realizowaliśmy projekt “Działania na rzecz kształtowania postaw abstynenckich i trzeźwościowych w środowisku dzieci i młodzieży poprzez organizację czasu wolnego dzieci i młodzieży (poza obowiązującymi zajęciami szkolnymi) na terenie miejsca zamieszkania, prowadzoną m. in. przez świetlice socjoterapeutyczne i środowiskowe” – Projekt jest wspieraniem wykonania zadania Departamentu Ochrony Zdrowia i Przeciwdziałania Uzależnieniom Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego Marszałkowskiego w Poznaniu. Wracając do jednego ze zjawisk, z którym walczycie – co jest najczęstszą przyczyną sięgania po narkotyki? Mówi się, że przyczyną narkomanii jest dom. Ja bym tego tak nie podkreślał. Nie można uogólniać. Myślę, że jako czynniki wpływając na sięganie po narkotyki wymienić można także nudę czy brak alternatywy. Naszym celem, oprócz prowadzenia terapii, jest profilaktyka w szkołach. Która grupa społeczna ulega najczęściej uzależnieniu? Osoby młode. Ostatnio mieliśmy jedenastoletniego pacjenta uzależnionego od marihuany. Młodzi ludzie nie nazywają marihuany narkotykiem. A prawda jest taka, że czy to jest narkotyk tzw. lekki czy ciężki, on uzależnia tak samo. Mieliśmy też przypadek osoby uzależnionej, która była bardzo zamknięta w sobie. Trudno było się do niej dostać. Odesłaliśmy ją do psychiatry. Okazało się, że w wyniku nadmiernego używania marihuany, ta osoba stała się aspołeczna. Potrzeba było skierować ją do ośrodka. Kiedy wiesz, że danej osobie można pomóc? Kiedy uda się pokonać barierę zaprzeczenia choroby, pokazać uzależnionej osobie, że naprawdę ma problem. Uzależniony człowiek sam musi chcieć być wolny, zrozumieć, że nie chce żyć tak jak wcześniej. Jeśli jest to osoba, której nie można wyleczyć tu na miejscu, wysyłamy ją do ośrodków Pomaganie ludziom w tak poważnych problemach jak uzależnienia to bardzo duży wysiłek. Co daje Ci siłę, żeby zajmować się nimi? Jestem osobą wierzącą i moja wiara w Boga daje mi siłę. Jak radzisz sobie z tym, gdy nie uda Ci się komuś pomóc? Jeżeli mam poczucie w sumieniu, że zrobiłem wszystko, co mogłem, by komuś pomóc, to nie obwiniam się i nie mam do siebie żalu. Zawsze jednak jest mi przykro z powodu tych ludzi, którym się nie udaje. Jestem do nich przywiązany. Głównym celem Fundacji “Bread of Life” jest walka z patologiami społecznymi, z narkomanią, alkoholizmem, ale także z ubóstwem. Organizacja rozpoczęła swoją działalność w 2004 roku jako Stowarzyszenie Kompas „Bread of life”. W 2006 roku zmieniła nazwę na Fundacja „Bread of Life”. Jej członkowie świadczą usługi dla mieszkańców Kalisza, Poznania i okolic. W 2009 roku Fundacja Bread of Life zyskała status Organizacji Pożytku Publicznego.

Uwaga! Koniec strony ;)