Cześć mam niespełna rok, a rodzice krzątają się wokół mnie jakoś cały czas. To zrozumiałe, bo mam dopiero roczek. Babcia, która pochyla się nad moim łóżeczkiem, mówi ciągle będzie dobrze, całując mnie w czoło. Przecież to rytuał, każdej kochającej się rodziny. Chodź pomimo mojego małego wieku wyczuwam, że coś wisi w powietrzu i nie jest tak chyba pięknie jak mówią.W domu można usłyszeć trzy litery SMA, sam skrót budzi moje zdziwienie, bo to podstępna choroba. Moje roczne życie zostało wycenione na 9,5 miliona złotych, a sam lek dostępny jest w USA. To duża kwota, ale dzięki takiej cenie będę mogła żyć…… i rozwijać się. Póki co jeżdżę na częste wizyty lekarskie, a także  rehabilitację. Pragnę w przyszłości,  bawić się z moimi rówieśnikami, gdyby nie ta kwota…..

Chcę, żyć… dodaj mi skrzydeł

 

Jeśli możesz  wesprzyj moje leczenie, za pośrednictwem portalu Zostań Aniołem.

Wpłać tradycyjnie

Fundacja Bread of life

ul.Śródmiejska 24a

62-800 Kalisz

40 1090 1346 0000 0001 1420 0591 z dopiskiem dla Jagody 

EUR  PL 68 1090 1362 0000 0001 3632 4116 z dopsikeim dla Jagody

Podaruj 1% 

0000268931 – z dopiskiem dla Jagody 

Podziel się informacją, podaj dalej link, wpłać dowolną kwotę. Dodaj skrzydeł❤️❤️❤️

Moi drodzy 😁.Czas na podsumowanie akcji ❤️ 😍😍 3525,83 zł 😍😍 taką kwotę udało się zebrać dzięki Wam!!!
Pieniądze ze zbiórki w szkole podstawowej w Lenartowicach postanowiłem przekazac pani dyrektor Anna Sierecka która zrobiła zbiórkę charytatywną dla Basi 🙂 Chciałbym podziękować za ogromne zaangażowanie mojej żonie Malgorzata Świderska 😘 oraz Anita Szczepaniak, Monika Marszałek kawał dobrej roboty zrobiły panie 😍 Dziękuję również Magdalena Konieczna za ekspresowe wsparcie a także każdej osobie która podarowała misie, a było was mnóstwo. Brawa dla Konrada za pomysł i prowadzenie akcji

Cześć, mam na imię Marysia, mam 2,5 roku i chcę Wam opisać jak wyglada moje życie na oddziale onkologicznym. Właśnie walczę z ostrą białaczka limfoblastyczną. Nie wiem jeszcze co to dokładnie oznacza (?) Pomimo mojego wieku, po minach lekarzy dało się wyczuć, że sprawa jest poważna. 

Wszystko stało się tak szybko…

Zaczęłam się szybciej męczyć, często bolały mnie nóżki i brzuszek, nie miałam apetytu, no i ciagle pojawiały się nowe siniaki, sama nie wiem skąd? Ale lekarze mówili, ze to przejdzie, że to osłabienie po infekcji.

Niestety w nocy dostałam temperatury, rano mama zobaczyła jakąś dziwną wysypkę na moim  brzuchu i zabrali mnie do lekarki. Tam Pani doktor powiedziała, że musimy pojechać do szpitala zrobić badania i to jak najszybciej. A ja robiłam się coraz słabsza. W szpitalu nikt się nie uśmiechał, powiedzieli, że musza zrobić badania krwi, ale to najprawdopodobniej białaczka i musimy jechać do innego szpitala. Byłam już bardzo słaba więc przetoczyli mi krew i płytki krwi oraz podają antybiotyk.  Rodzice mieli tylko kilka chwil, aby przenieść całe moje życie na oddział onkologiczny.

Mama i tata płaczą, ciągle gdzieś dzwonią i mocno trzymają mnie za rączkę. To najgorszy dzień w ich życiu. Jest 25 kwietnia 2021 r.

NIE PODDAJĘ SIĘ I WALCZĘ O ŻYCIE POMIMO TEGO, ŻE…

Dopadły mnie skutki uboczne chemioterapii. Nie mogę chodzić o własnych siłach a właściwie to nawet stać nie mogę, bo mam nogi jak z waty. Moja wątroba dostała nieźle w kość, wiec dostaje kolejne leki aby ja trochę podratować. Chemia pozbawiła mnie odporności. Ciagle walczę z różnymi infekcjami i zapaleniem płuc. Musze wtedy zakładać specjalną maskę dzięki której lepiej oddycham. Przez to nawet najkrótsze powroty do domu stają się niemożliwe.

W szpitalu może być ze mną tylko mama. Z tata widzę się przez telefon. Raz nawet udało mi się pomachać mu przez okno. Co najmniej 2 razy w tygodniu przywozi nam najpotrzebniejsze rzeczy, czyste ubranka, jedzenie dla mnie i mamy oraz książeczki które później czytam z mamusią. 

MOJE PLANY,  CO DALEJ …

Właśnie kończę pierwszy etap leczenia –indukcję ale wiecie co…leczenie może trwać nawet 2 lata. Bedą miała wiele badań kontrolnych, wizyt u specjalistów, konsultacji oraz rehabilitacji, które pomogą mi zwalczać skutki uboczne leczenia.

Czekają mnie kolejne protokoły i plany leczenia a więc wlewy chemii, sterydy, prześwietlenia, tomografie, biopsje, nakłucia lędźwiowe, narkozy…Kiedy uda mi się odbudować  moją odporność,  będę ciagle dojeżdżać do szpitala na dalsze etapy leczenia.Część leków bedą mogli mi podawać rodzice w domu. Ale bede mogła być częściej razem z mamą i tatą.Tak bardzo chciałabym być właśnie tam, w moim domu.

Wesprzyj moje leczenie, zostań moim aniołem, dodaj mi skrzydeł 

abym mogła pokonać białaczkę…

 

Pozdrawiam

Marysia

Wesprzyj tutaj 👇

https://www.zostananiolem.pl/campaigns/marysia-dziewczynka-pelna-mocy/?fbclid=IwAR0PW499OHUtaX9s2UyoNRkVW5pZXljc-l7Np28jfWkqyufZGCz-HxHrTUQ

Drodzy mili restauratorzy poszukujemy, restauracji, która raz w tygodniu przygotuje nam 9l kawy ;-) Tak.. tak 9l, oczywiście chcemy za kawę zapłacić ❤️❤️. Jeśli jesteście zainteresowani współpracą proszę o kontakt e-mail tomek@breadoflife.pl

Badajcie się…. ‼️‼️ Prosimy Was badajcie się, aby nie było późno.

Zapraszam także do spotkań z psychoonkologiem po uprzednim telefonicznym zapisaniu się tel. 536 232 825

Uwaga! Koniec strony ;)